
Nie oceniaj książki po okładce! Zawsze się tak mówiło, ale w przypadku najnowszej książki Wojtka Lisa „Zine’tegrowani” można od razu takie stwierdzenie wyrzucić do kosza. Czemu? Poczytajcie, wszystko po kolei. Kwestią czasu było to, że Wojtek Lis, aktualnie naczelny kronikarz naszej sceny, weźmie na warsztat również ziny. W końcu sam wywodzi się spośród edytorów i ma na koncie 8 numerów swojego Najświętszy Napletek Chrystusa zine. Sama książka przenosi czytelnika w świat przełomu lat ’80 i ’90, gdy w Polsce właśnie rozlewała się metalowa subkultura, której nieodłącznym elementem były właśnie ziny. W owym czasie miały one kluczowy status, stanowiły motor napędowy rozwoju sceny, podstawowe źródło informacji o zespołach, płytach, demówkach, kopalnię adresów kontaktowych, no i oczywiście miejsce na mniej lub bardziej udane wywiady oraz pierwszą, około scenową publicystkę. Wszystko kręciło się w ramach tzw. podziemia, sceny niezależnej czy III obiegu, jakby tego nie nazywać. Wojciech postanowił zrobić stopklatkę ze wspomnień edytorów kilku zinów z epoki, przybliżając całe zjawisko współczesnemu czytelnikowi. Zaczyna się od prawdopodobnie pierwszego polskiego zina, Diabolic Force z Rogoźna, za który odpowiadał Przemek Nowaczyk (wówczas ukrywający się pod pseudonimem Slaytanic), który automatycznie przenosi nas do połowy lat 80-tych, do niewielkiego miasteczka w Wielkopolsce i… korespondencji z lokalną gazetą. Tak, od czegoś trzeba zacząć. Wszystko fajnie i z zaangażowaniem opowiedziane, plus fura prywatnych pamiątek, wycinków, zdjęć, świetnie. W kolejnych tekstach pojawiają się kolejne osoby ze swoimi wspomnieniami, swoimi historiami i refleksjami. Wojtek po raz kolejny postawił na formę bezpośrednich wywiadów z edytorami, wybierając reprezentantów różnych zinów z przełomu lat 80/90. Pytania w poszczególnych wywiadach często się powtarzają, co z jednej strony może być zarzutem, ale z drugiej zróżnicowane odpowiedzi na te same kwestie i odmienne doświadczenia edytorów dobrze pokazują realia epoki. Kto jak zdobywał informacje, kto wszystko robił sam, a kogo wspierali rodzice, jak to wyglądało w dużym mieście, a jak w małej miejscowości. Każda z osób ma własne doświadczenia w tym zakresie. Poprzez kolejne wywiady autor zarysowuje szeroki kontekst działalności zinów i pracy wykonywanej przez edytorów, ale przydałby się też dodatkowy komentarz, czy rozwinięcie pewnych kwestii już w szczegółach. Ale to pewnie temat na kolejną publikację. BTW, nieco nie pasuje do całości wywiad z prof. Wojciechem Kajtochem, który co prawda jako jeden z pierwszych zainteresował się zinami, ale de facto rozmowa dość daleko odjechała od zasadniczej tematyki i niewiele wnosi. Podobnie z Tomaszem Ryłko aka. Ryłkołakiem, którego uwielbiałem słuchać w nocnej audycji RMF FM, ale tu też o zinach prawie nic się nie pojawiło. OK, to tyle o merytoryce, można przejść do formy.

A ta jest po prostu RE-WE-LA-CYJNA! Po raz pierwszy publikacja o polskim metalu doczekała się aż tak efektownej oprawy. Gruba, kolorowa okładka, dobry papier, fajny, klimatyczny skład, lekko wypukły druk (świetny zabieg!) i jakość, jakość reprodukowanych zdjęć, okładek, przedruków. Wreszcie coś widać na tych stronicach, a jak można się domyślić, na potrzeby publikacji uzbierało się sporo, często niepublikowanych wcześniej archiwaliów, unikatowych zdjęć i materiałów z prywatnych archiwów. Kilka książkowych publikacji już w Polsce się pojawiło, ale żadna pod względem edytorskim nie zawiesiła tak wysoko poprzeczki. Brawa dla Monomiax! Kawał historii utrwalony w słowach i zeznaniach edytorów, kawał historii utrwalony w obrazkach. Jestem pod wrażeniem, a to jeszcze nie wszystko. Bo do książki przewidziano bonus, a w zasadzie dwa. Reprinty dwóch numerów Diabolic Force zine, dzięki czemu metalowa młodzież może fizycznie dotknąć (prawie) prawdziwego zina. Tu też widać staranność podejścia Monomaniax do tematu, chłopaki zadbali o szczegóły, bo reprinty są na paździerzowym papierze (he he), lekko pożółkłym, doskonale oddającym charakterystyczną, wielką czcionkę maszyny do pisania. Jako żywo z roku 1987. Jeszcze raz brawa za wydanie!
Lista przepytanych:
Przemek Nowaczyk & Diabolic Force zine
Sebastian Chosiński & Diabolic Force zine
Mariusz Kmiołek & Thrash’em All magazine
Prof. Wojciech Kajtoch
Janusz Merz & Heavy Metal Attack zine
Cezary Żuchowski & Heavy Metal Attack zine
Marcin Wawrzeńczyk & Eternal Torment zine / Metallian zine
Mateusz Warszycki & Metalstorm zine / Partyzant zine
Jarek Szubrycht & Diabolic Noise zine
Krzysztof Golec
Piotr Piasecki & Infernal Death zine
Szymon Krauze & Thrash Hordes zine
Dariusz Gowieńczyk & Siege Of Power zine
Tomasz Ryłko
Lista uzupełniająca:
Janusz Guć & Purgatory zine
Rafał Sosin & Death Metal zine
Piotr Czepiel & Suck My Dick zine
Jarosław Grycel & Mayhemic Slaughter zine
Tomasz Krajewski & Holocaust zine
Wojciech Witkowski & Beermacht Noise zine
Dodatki specjalne do książki – reprinty pierwszego polskiego zina DIABOLIC FORCE


Memorabilia
